Tegoroczne rekolekcje adwentowe, które odbyły się w dniach 3 – 5 grudnia 2010 roku, skupiały naszą uwagę na misyjności Kościoła, a tym samym na misyjności małżeństwa i rodziny. Ksiądz rekolekcjonista, ks. Brice z Kamerunu, w prostych acz dosadnych słowach ukazał nam potrzebę misyjności, czyli głoszenia Królestwa Bożego nie tylko w dalekich krajach Afryki czy Ameryki Południowej, ale całkiem blisko, we własnej rodzinie. Skłoniło nas to zrobienia swoistego rachunku sumienia: czy i na ile jestem misjonarzem w swoim środowisku? Czy swoją postawą życiową, a nie jedynie słowem, głoszę Chrystusa? Podczas spotkań w grupach doszliśmy do ciekawych wniosków, a mianowicie, że nie ma w nas na co dzień świadomości misyjnej oraz że źródłem i celem każdego rodzaju misji jest sam Chrystus. Mówiąc za ks. Bricem: Misja rodzi się z miłości i ofiary, jaką Chrystus złożył za nas na krzyżu. Bez miłości nie ma misji.
Zostaliśmy także zabrani w odległą podróż do Kamerunu, rodzinnych stron księdza rekolekcjonisty, gdzie uświadomiliśmy sobie realia i faktyczne problemy tamtejszych kapłanów i ludzi.
Jeszcze raz bardzo dziękujemy za ten czas adwentowego nawracania, oby przyniosło ono obfite owoce, abyśmy za św. Pawłem mogli wołać: "Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!" (2 Kor 9, 16)