„Drodzy rodzice i chrzestni, o co prosicie Kościół Boży dla przyniesionego przez was tutaj dziecka?
- O chrzest.”
CHRZEST – sakrament Kościoła zupełnie niedoceniany. Czy kiedykolwiek zatrzymałam się nad tym momentem mego życia? To prawda, że nic nie pamiętam. Nie znam nawet daty mego chrztu, nie posiadam żadnej pamiątki tego wydarzenia. Niemniej jednak, nigdy nie zdarzyło mi się podziękować moim rodzicom za roztropność i odwagę, gdy nieśli mnie do chrztu. Być może do tej pory nie zdają sobie oni sprawy z powagi tego czynu. Być może już nie pamiętają, jak to było. Ale ciąży na mnie obowiązek, jako że sama jestem matką dwojga ochrzczonych dzieci. Jakiż to obowiązek?
Chrzcząc dziecko zobowiązuję się do wychowania go w wierze i tradycji Kościoła katolickiego. Nie wystarczy, że nauczę je modlitwy Ojcze nasz i Zdrowaś Mario. Nie wystarczy, że będę zabierała je ze sobą na Eucharystię. Nie wystarczy, że poślę na katechezę. Muszę jeszcze uświadamiać sobie i korzystać z łaski chrztu mojego i moich dzieci. Chrzest jest dla mnie i mojej rodziny źródłem uświęcenia. Gdy wyczerpują się moje siły duchowe, mam sięgać do tego źródła i czerpać z niego. Jak? Zwyczajnie, dziękować za ten dar i prosić o pomoc w danej sprawie. Sercem wracać do tego momentu, gdy moi rodzice złożyli mnie na dłoniach samego Boga. Od tej chwili już nie należę do nich, lecz moje życie jest u Ojca. Tego mam tez uczyć moje dzieci, a starannie przechowywane pamiątki ich chrztu, mam im przekazać, gdy będą wkraczały w swoje, dorosłe już życie.
Czy ktoś z nas, rodziców, uzmysłowił sobie kiedykolwiek, że przewijając ochrzczone dziecko przewija ŚWIĘTEGO? Żeby człowiek mógł zostać ogłoszony świętym, musi się przez jego wstawiennictwo zdarzyć cud. A czyż nowonarodzone dziecko nie przemienia w cudowny sposób naszego życia? Zachwycamy się żywotami świętych, pielgrzymujemy do ich grobów, z czcią całujemy relikwie. Jednak, jakże rzadko prosimy Boga przez wstawiennictwo tych naszych żywych świętych! Jakże rzadko zdajemy sobie sprawę, że wychowywanie dzieci jest najprostszą drogą do świętości. Nie trzeba dodatkowych umartwień, postów, kolejnych praktyk religijnych. Wystarczą nieprzespane noce, niedojadanie z braku czasu, troska o zdrowie i rozwój dziecka. Nic nadto. Ale wykonywane z oddaniem i miłością, a czasem i heroizmem.
aga