Jak małe dzieci

Łk 10, 21-24

 

Mamy stać się jak małe dzieci, by móc poznać tajemnice Boga. Dziecko ma w sobie wpisaną zdolność i chęć uczenia się, by móc wzrastać i dojrzewać. Pan Jezus przyszedł na ziemię, jako małe dziecko – wziął ciało i krew z Maryi. Wydaje się to być znamienne, że co roku przeżywamy narodziny Pana Jezusa, tak jakby Bóg przypominał nam, jaka powinna być nasza postawa wobec Niego. Małe dziecko z ochotą, radością, pokorą i ufnością uczy się wielu różnych rzeczy, gdyż wie, że to pomoże mu stać się dorosłym człowiekiem.

 

 

Każdy ochrzczony dwukrotnie się już narodził. Po pierwsze narodził się fizycznie – wyszedł spod serca swej matki. Po drugie narodził się dla Królestwa przez chrzest. To jednak nie wystarczy. Świadectwo wierzących mówi nam, że konieczne są nasze codzienne narodziny. Każdego dnia, Pan Bóg, stworzyciel człowieka chce go nadal formować, ociosywać i zrywać skorupę, w którą obrósł. Codzienne zatem winniśmy korygować swoją postawę wobec Boga i bliźniego. Poddawać się czasem bolesnemu zabiegowi upuszczania powietrza z balonu, którym jest nasza pycha i duma. A już na pewno naszymi kolejnymi narodzinami jest każda ważna spowiedź święta. Tylko
w ten sposób będziemy jak małe dzieci, zdolne do bezinteresownej miłości, jak niemowlę przy piersi swej matki.

 

Adorując Małego Jezusa w betlejemskim żłóbku uświadamiajmy sobie nasze pierwotne powołanie – powołanie do bycia dziećmi Boga Ojca. Jak syn uczy się od ojca i matki, jakim ma być człowiekiem, tak i my mamy uczyć się od Jezusa, jakimi mamy być dziećmi Boga i dziedzicami Królestwa.

 

Jednak, któż z nas dorosłych już przecież ludzi znajdzie w sobie dość pokory i uniży się by na nowo być dzieckiem? Nie mógł tego pojąć Nikodem, nie mógł pojąć Piotr. A ty, czy pojmujesz?

 

aga

 

Załączniki

Jak małe dzieci.pdf (328,73 KB) pobierz